BIULETYN INFORMACYJNY

LUBELSKIEGO ODZIAŁU TERENOWEGO
POLSKIEGO ZWIĄZKU KRÓTKOFALOWCÓW
Nr
5/2007 (59) Lublin, wrzesień 2007
Koleżanki i
Koledzy,
Czas letnich wyjazdów już za nami. Wielu Kolegów wyjeżdżało na bliższe i dalsze trasy
zabierając ze sobą urządzenia i
umożliwiając nawiązanie QSO z
rzadkimi powiatami, miejscami, zamkami, itp.
Mimo wakacyjnych miesięcy i tzw.
"sezonu ogórkowego" działo się niemało w naszym oddziale. Trudni jest w krótkiej wypowiedzi poruszyć
wszystko co się wydarzyło w lipcu,
sierpniu i kawałeczku września. Pozwolę
sobie zatem zaznaczyć tylko niektóre wydarzenia:
W lipcu Adam -
SP8FNB przedstawia grupę wyszkolonych krótkofalowców, którzy uzyskali swe
pierwsze licencje. W lipcu działa
zorganizowany obóz dla młodzieży w
Nasutowie a dużą część zajęć młodzieży zajmują spory radiowe. W sierpniu Adam - SP8FNB uzyskał dla swej stacji znak
okolicznościowy HF50PLU, dzięki czemu nasza stacja jubileuszowa była słyszana w wakacyjnych miesiącach.
Również w sierpniu praca radiostacji HF50PLU z Zamku Lubelskiego - pierwszej siedziby Oddziału Wojewódzkiego
PZK. Wrzesień rozpoczął się spotkaniem w składzie SP8GSC, SP8BWR, SP8FNB oraz
SP8HPW w sprawie strony internetowej oddziału. Uczestnicy doszli do wspólnego
stanowiska. Efektem jest nowa strona
Lubelskiego Oddziału PZK.
Reasumując, okres
wakacyjny dał nam wszystkim szansę nie tylko na wypoczynek, ale również na zajęcie się naszym hobby. Życzę wszystkim aby okres letniego
wypoczynku był miło wspominany i oby ten czas "naładował akumulatory" do
następnych wakacji.
Jurek, SP8HPW
Prezes OT PZK
w Lublinie
Decyzja
w tej sprawie został podjęta przez Zarząd Oddziału w dniu 4 września 2007 roku.
Jednocześnie Zarząd OT20 PZK zaprasza
Krzysztofa SP8GSC do współredagowania nowej strony. Uważamy, iż jego
doświadczenia są bardzo cenne i mogą się przyczynić do wielu pozytywnych zmian
w naszym Związku.
Jerzy
SP8HPW
Postanowiłem napisać kilka zdań na
temat elektryczności atmosferycznej po przygodzie z piorunem.
Jest kilka szkół i jeszcze więcej
zdań na temat zabezpieczania się przed wyładowaniami atmosferycznymi. Są
różnego rodzaju teorie i rozwiązania praktyczne zabezpieczające przed skutkami
uderzenia pioruna. Szczerze powiedziawszy moja wiedza teoretyczna ( szkoła) i
praktyczna ( 9 lat na stanowisku elektromontera),oraz opinie i uwagi kolegów
podsłuchane na pasmach legły w gruzach.
Nie
ma idealnej recepty na pioruny. Najważniejszą sprawą jest dobre uziemienie
instalacji antenowej. Mój uziom wygląda następująco: około 3,7m rury 0,5cala
wbite w ziemie na terenie wilgotnym ( pradolina Wieprza). Przyłączone do niego
były dipol na 80 i 3*5/8 na 2m i wzmacniacz lampowy KF linka średnicy ok. 8mm,
natomiast antena TV w którą uderzył
piorun nie była uziemiona i umieszczona ok. 5m niżej niż 3*5/8 i 2,0m niż
dipol.
Nie jest regułą, że piorun wybiera
najwyższe punkty w okolicy.
Mieszkam
w pradolinie rzeki Wieprz, otaczają mnie z trzech stron wzniesienia na wysokość
ok. 20m, na których rosną wysokie drzewa i stoją budynki. Najlepiej widać to na
szkicu.

Z relacji sąsiada, który widział całe
zdarzenie wynika, że piorun zszedł po kablu antenowym w dół i ok.2m nad ziemią
rozgałęził się na kilka części trafiając w budynek i przewody antenowe dipola i
3*5/8 oraz ziemię, wrócił na drzewo po kablu UKF-ki i zszedł uziemieniem
przyłączonym bezpośrednio od anteny UKF do ziemi. Większość energii poszła
bezpośrednio do ziemi, jednak wystarczająco duża jej część kablem TV wpadła do
domu.
Zaznaczę,
że urządzenia były odłączone od prądu, a ich kable zasilające leżały ok. 40cm
od kabla antenowego.
Piorun w domu zrobił niesamowite
spustoszenie, przeskakiwał po suficie, meblach, ścianach, oddalonych nawet o
3,5m od kabla antenowego i wpadł w odłączone od sieci przewody stapiając je
razem oraz wędrując nimi po różnych urządzeniach. Całe szczęście wzmacniacz KF
ma metalowa uziemioną obudowę, która odprowadziła ładunek na zewnątrz.
Jak można wnioskować uziemienie jest
konieczne, ponieważ duża część energii trafiła do ziemi, gdyby go nie było
prawdopodobnie dom spłonąłby.
Nie da się zabezpieczyć przed
bezpośrednim trafieniem, ponieważ piorun wędrując po przewodach bardzo często
rozwidla się. Nawet gdyby 100% trafiło do ziemi to w odległości kilku metrów od
przewodu, którym spłynął indukują się potężne napięcia we wszelkiego rodzaju
metalowych przedmiotach.
Całe szczęście nikogo w tym czasie w
domu nie było bo osoba przebywająca w pomieszczeniu przypłaciłaby to życiem.
Na zakończenie jeszcze raz
powtarzam, należy wykonywać uziemienia instalacji antenowych, na pewno
zabezpieczą dobytek przed skutkami zaindukowania po wyładowaniu. Na bezpośrednie
trafienie nie ma sposobu, ponieważ piorun jest nieobliczalny ( w moim przypadku
antena TV była kilka metrów niżej niż uziemione anteny KF i UKF ). Może gdyby
boom Yagi TV był uziemiony to straty mogłyby być o wiele mniejsze.
W tym miejscu wiele osób pewnie ze mną się nie zgodzi ale
jeszcze raz powiem - ile osób tyle opinii. Nic nie robić w dziedzinie ochrony
odgromowej też źle, złotego środka nie ma i chyba nie będzie, ale myślę, że w
dobie daleko posuniętej nauki uda nam się kiedyś zminimalizować skutki
oddziaływania wyładowań atmosferycznych.
Dziękuję za uwagę Krzysiek SQ8GKD
Czytałem o wrażeniach Ryszarda SP8ONZ z Hamfestu we
Friedrichshafen i pozazdrościłem.
Kiedy
zatem dowiedziałem się imprezie na Litwie ( http://www.lrmd.org/hamfest ) - "o rzut
beretem" z Białej Podlaskiej - wybrałem się zatem z córką Olą aby i zobaczyć
festyn LRMD w Ariogala koło Kaunas, a przy tym zwiedzić nieco Kowno, Wilno i
przydrozny kawałek świata. Jazda zajęła 8 godzin, droga na Litwie wyśmienita
(ale "misiaczki" namierzają !), dopiero w Ariogala potrzebne było zawołanie na
145.500kHz o pomoc w kierowaniu.
Zastaliśmy stadion rozłożony w szerokim jarze rzeki
Dubysa a na nim już kilkadziesiąt namiotów i samochodów. Przy wjeździe niejaka
konsternacja organizatorów wobec polskiej rejestracji -jestem jedyny SP.
Problem - jak z nimi gadać ? ja po litewsku ani słowa; prowokować polskim czy
rosyjskim nie będę, okazuje się że dla celów oficjalnych uzywany będzie angielski...
Warunki "poligonowe" : ToyToyki (z początku czyste); woda bieżąca - w rzece Dubysa, dość ciepła,
specjalne piaszczyste zejście w bystry nurt. Będzie też pawilonik z aprowizacją
: szaszłyki z grila, bułki z parówką z mikrofali, piwo z beczki, szampanskoje,
wodka, czipsy, itp. "Na górze" w
miasteczku (jedno z najstarszych na Litwie !) znaleźliśmy jeszcze otwarty sklep
i zrobiliśmy własne zaopatrzenie...
W sobotę do południa stadion i okolice dopełniły się
samochodami. Nad niektórymi pojawiły się "wędkowe" anteny, przed wieloma -
grile i ogniska. W pawilonie organizatorów działała radiostacja LY2007LRMD ,
wkoło niej tłum. Były jednogodzinne zawody UKF z uzyciem "ręczniaków", zawody w
telegrafowaniu kluczem sztorcowym, zawody w odbiorze telegrafii na symulatorze
Rufz, "łowy na lisa" z udziałem drużyny narodowej oraz dzieci uczestników
festynu. Była loteria (nic nie wylosowałem). Przy stołach pod parasolami tłum
biesiadników nie ustawał w konsumpcji mimo zmiennej pogody... Wręczano też
dyplomy, puchary, odznaczenia. Przy samochodach wystawione wszelkie "barachło"
na sprzedaż, ale też swoje przedmioty słusznej dumy : odrestaurowane odbiorniki
radiofoniczne, wojenne radiostacje "na chodzie", bardzo udane "samodziełki",
anteny "podróżne" itp.

My część dnia poświęciliśmy na zwiedzanie Kowna . Miasto
na sporych wzgórzach (2..3km zjazd do centrum), Niemen i jego zalew w dole -
malownicze i jakby swojskie : drewniane przedmieścia jak w Białej, ulice
pochyłe jak w Lublinie.
Na stadionie pod wieczór zespół folklorystyczny, melodie
ludowe do tańców, potem pieśni biesiadne i melodie dyskotekowe. O północy
ostrzał nieba sztucznymi ogniami. Mimo okresowo ulewnego deszczu - nikt z
ubranych w "pałatki" bawiących się nie ustawał aż do białego świtu. Spać się nie dało, a do stołu nie
zapraszali... Ale taki to był cel tej imprezy : nie posiedzenie LRMD, ani nie
"pchli targ", ale po prostu doroczne spotkanie kolegów i wieloletnich
przyjaciół ... z całymi rodzinami.
Niedziela okazała się wstać słoneczna na tyle, aby namiot
trochę obsechł i dał się zapakować. Serdecznie pożegnaliśmy sąsiadów z kampingu
i czuwających niezłomnie organizatorów (ależ mają zdrowie !) - i ruszyliśmy do
Wilna. Katedra, prospekt i wieża Gedymina, Ostra Brama - i szukanie wyjazdu z
Wilna na Mariampol. Jakoś się udało i już ok 22 byliśmy w domu.
Pozdrawiam,
Wiesiek SP8SW.
Radiowy pociąg?
W dniu 26.08.2007 odbyła się kolejny
raz wycieczka pociągiem na trasie Lublin-Łuków-Lublin zamkniętej dla ruchu
pasażerskiego od 03.04.2000 roku, z piknikiem nie tylko kulinarnym, ale także
radiowym w Kownatkach zorganizowana przez Izbę Tradycji Kolejowej w Lubartowie.
Celem nie był tylko przejazd i
piknik, ale także promocja walorów turystyczno-krajobrazowych oraz chęć
wznowienia ruchu pasażerskiego na tej linii. Na początek Lublin-Parczew.
Pociąg podstawiony został ok. 7.30.
Na peronie nie było jeszcze dużo osób zainteresowanych podróżą.Pasażerowie
powoli napływali, a wśród nich wyglądaliśmy krótkofalowców. Niestety mimo
zapowiedzi niewielu przybyło. Jak zwykle niezawodny okazał się Henryk SP8DHJ,
który przytaszczył się jak na prawdziwego turystę przystało z rowerem i
odpowiednim ekwipunkiem. Trzymałem w zasadzie miejsca w jednym z wagonów
pasażerskich, ale po dłuższym namyśle doszliśmy do wniosku, że lepszym miejscem
będzie wagon bagażowy z przedziałem dla rowerów. Najbardziej zadowolony z tego
pomysłu był Henryk, który mógł mieć oko na swój pojazd. Powodem umieszczenia
krótkofalowców w jednym miejscu była nie tylko chęć umożliwienia im spotkania i
porozmawiania o wspólnych tematach, ale także zmniejszenie
"V/m"
gdyby byli rozproszeni po składzie. "Tym sposobem promieniowanie zostałoby
skupione tylko w jednym miejscu nie szkodząc pasażerom".
Zastanawialiśmy
się z załogą obsługującą pociąg czy nie wywiesić w bagażowym żółtej nalepki
"Strefa zagrożenia promieniowaniem", ale okazało się, że niewielu kolegów
dotarło, jedynie SQ8ISP, SQ8MFE z synami i oczywiście SP8DHJ. Dotarł jeszcze
kolega Adam SP8FNB, który przyniósł radiotelefony dla obsługi pociągu i jeden
dla mnie z zaprogramowanymi naszymi częstotliwościami, za co bardzo dziękuję.
Niestety sprawy osobiste nie pozwoliły mu uczestniczyć w wycieczce.
Wyruszyliśmy o 8.00. Wagony zapełnione były w 50% co ułatwiało
mi i koledze sprzedaż biletów, przynajmniej na początku. W Ciecierzynie
doładowało, a w Lubartowie nie wspomnę - zabrakło miejsc siedzących. Od
Lubartowa poruszanie się po składzie było utrudnione, w Parczewie "sardynki", a
w Bezwoli musieliśmy się przeciskać. Radzyń jeszcze gorzej. Henryk SP8DHJ
wysiadł wraz z rowerem w Bezwoli i pojechał zwiedzić różne ciekawe miejsca, z
tego, co mi wiadomo m.in. Cerkwie, a następnie dojechał na 30 min. przed
odjazdem pociągu na piknik, gdzie rozdał karty QSL i zamienił kilka słów z
kolegami.
Około 12.10 dojechaliśmy do Kownatek,
ale dopiero 2-3 km przed przystankiem udało mi się połączyć przez radio z
kolegami, ponieważ gęsty las, przez który przejeżdżaliśmy uniemożliwił łączność
z ręcznych radiotelefonów. Po zatrzymaniu pociągu na przystanku nie mogłem od
razu udać się do krótkofalowców, którzy przyjechali dużo wcześniej i rozwinęli
radiostację, ponieważ po 2min. musieliśmy gasić kilka dzikich ognisk
rozpalonych po krzakach. Jedna grupa 6-7 osób była na tyle bezczelna, że
rozpalili ognisko w głębi lasu ok.80m od pikniku. Przy interwencji i nakazie
gaszenia dzikiego ogniska oraz zabezpieczeniu tego miejsca przed przypadkowym
roznieceniem ognia zostaliśmy obrzuceni obelgami przez nieodpowiedzialnego i
nietrzeźwego człowieka, który twierdził, że jest "komendantem" OSP z okolic Łukowa,
a z pospólstwem, chamstwem i bydłem "żreć" nie będzie. Całe szczęście udało nam
się opanować sytuację. Głupota ludzka nie zna granic.
Na pikniku radiowym przywitali nas:
SP5MNS,SQ5CJB, SQ8JCB, SQ8JIU z rodzinami i jeszcze kilku kolegów z okolic Łukowa,
których znaków nie pamiętam, za co przepraszam. Po pewnym czasie samochodem
dotarł Tomek SP8NCG, któremu należą się gratulacje za wytrwałość.
Niestety z racji obowiązku pilnowania porządku w trakcie pikniku
nie mogłem zbyt długo porozmawiać z kolegami, a o pracy na radiostacji nie było
mowy. Z tego, co zauważyłem atmosfera radiowa była bardzo dobra, a w logu było
sporo łączności.
W drużynie pociągowej był też drugi krótkofalowiec Michał
SQ8LUY z Lubartowa, współzałożyciel Izby Tradycji Kolejowej, który także
przyszedł się przywitać i zamienić kilka słów.
Pociąg zostawił część turystów na pikniku, a z częścią pojechał do
Łukowa i z powrotem.

Piknik trwał 3 godziny. Żadnych poważniejszych ekscesów
nie było, poza zbyt głośnym śpiewaniem w drodze powrotnej. Nic dziwnego po 3
godzinnym %-centowaniu!
W Bezwoli uspokoiło się, bo głośno
zachowujące się towarzystwo opuściło pociąg. Do
Lublina wróciliśmy o 19.10.
Na wycieczce było około 1500 osób
dokładnie nie wiemy, ponieważ dzieci do lat 4 jechały za darmo, a gapowiczów
przy takim tłumie pewnie nie zabrakło. O zainteresowaniu niech świadczy
obecność kilkunastu obcokrajowców m.in. Niemców i Czechów. Z roku na rok
zainteresowanie wzrasta, ilość wagonów również. W tym roku było ich 10 i to za
mało.
Dużym
zaskoczeniem dla pasażerów były pamiątkowe bilety kartonowe, jakich używano w
pociągach pasażerskich w latach 80-tych a wyprodukowane specjalnie na tą
wycieczkę przez członków Izby Tradycji Kolejowej z Lubartowa.
Organizatorzy dziękują krótkofalowcom za rozłożenie polowej
radiostacji i nagłośnienie tematu w eterze. Na pikniku radioamatorom zostały
podarowane okolicznościowe kartki pocztowe, które zostały użyte do zrobienia
QSL-ek
Podsumowując. Osobiście nie poczułem
zbytnio smaku wycieczki, ponieważ z racji pełnionej funkcji konduktora musiałem
zająć się pilnowaniem porządku, a zapewniam, że upilnowanie 1500 osobowego
tłumu przez 14 osób nie jest proste.
Do domu wróciłem ok.22.30 zmęczony,
ale zadowolony.
Dziękuję za uwagę i dotrwanie do
końca tekstu, do zobaczenia być może na wycieczce w przyszłym roku.
Vy
73! Krzysiek SQ8GKD
BIEG HUBERTA
Otwarte zawody w radioorientacji sportowej pn. BIEG
HUBERTA 2007 odbędą się w dniach 5 - 7 października w pięknych lasach w okolicach Zamościa. Będą to równocześnie II
Mistrzostwa Euroregionu Bug. Organizatorem jest UKS "Azymut"
Siedliska Gmina Zamość przy współpracy m.in. Klubu Łączności LOK SP8KEA.
Zapraszamy do uczestnictwa wszystkich chętnych i zapewniamy, że odbiorników nie
zabraknie. Zgłoszenia przyjmuje oraz udziela dodatkowych informacji Kol.
Krzysztof Czerwieniec SQ8GKW, tel.663 592821, e-mail: kczerwieniec6@wp.pl
. Do spotkania na trasach !
Marian SP8LZC
Biuletyn do użytku wewnątrz organizacyjnego, egzemplarz bezpłatny.
Artykuły, uwagi, ogłoszenia prosimy kierować na adres:
Tadeusz Pawłasek SP8DIP, skr. poczt. 3, 20-245 Lublin 25, tel. 603104795,
e-mail: sp8dip@wp.pl